aktywność

Jako przedsiębiorca mogę się bardzo cieszyć, że choć bezpośrednio koszty 500+ nie są na mnie przerzucone. Wielokrotnie już pisałem, że dzieje się tak w przypadku ciąży i rocznego urlopu macierzyńskiego, kiedy to po szczęśliwym narodzeniu nowego obywatela przedsiębiorca dowiaduje się o konieczności udzielenia młodej mamie 3 miesięcznego płatnego urlopu wypoczynkowego, a pierwszy miesiąc opłacił już na początku ciąży (26 dni za zwolnienie lekarskie na ciążę, z czego jak wspomniano, pierwsze 30 dni również płaci pracodawca, 26 dni za rok macierzyńskiego, 26 dni za nabycie prawa do urlopu w kolejnym roku). Tego rodzaju skomasowany wydatek może położyć małą, kilkuosobową firmę, ale ktoś kto rządzi krajem, a nigdy własnej firmy nie miał i za nią nie odpowiadał i nie ma o tym pojęcia. Oczywiście fakt ten, który jak najbardziej jest prawnie usankcjonowany, ma ewidentny wpływ na ewentualne zatrudnienie młodych kobiet w sektorze prywatnym. Ma także niewątpliwy wpływ na karierę i rozwój zawodowy młodych kobiet. Sprowadza się to wielokrotnie do konieczności przyjęcia roli nianiek przez wykształcone, aktywne zawodowo i twórcze Panie. Jest pewnie pewna ich ilość, którym to odpowiada. Znam przypadki, kiedy Panie na tyle sprytnie planują kolejne ciąże, że przedsiębiorcy zapłacili im już rok, albo więcej, nie widząc ich nawet przez 6 lat. 500 zł to nie są wielkie pieniądze, ale w rodzinach średnio sytuowanych będą sensownie wydane. W rodzinach, w których przyczyną biedy jest często alkohol, pieniądze te trafią do sklepów monopolowych, a dzieci tak jak escape room dotychczas nie pojadą na wakacje. Podejrzewam, że istnieje również druga grupa, dla której tego rodzaju rola jest dopustem bożym. Obserwując choćby te znakomicie wykształcone i twórcze w mojej własnej firmie, odnoszę wrażenie, że pomoc strukturalna, zorganizowana tak, że umożliwiałaby im rozwój zawodowy byłaby o wiele lepszym rozwiązaniem.

Krytyka jest nieco naciągana i sztampowa. Faktem jest, że mimo paru obiekcji 500 zł na dziecko jest znakomitym „przekupstwem” korzystających na tym obywateli i chciałbym zobaczyć siłę polityczną, która odważy się zabrać w przyszłości ten nabyty przez miliony ludzi przywilej.
Już kiedyś mówiłem, że z tym należy się pogodzić jako z trwała zdobyczą „polityki prorodzinnej” państwa a tworzenie na tym polu frontu walki z PiS-em nie świadczy zbyt dobrze o politycznych talentach i inteligencji przeciwników PiS-u (do których i ja należę).
Jak już, to warto krytykować pewne następstwa tej decyzji, o ile rzeczywiście będą miały one miejsce. Do nich mogą należeć bałagan organizacyjny np. w samorządach, czy później luki budżetowe lub zwiększane pobory podatkowe. Natomiast krytyka samych świadczeń i szukanie na siłę dziury w całym jest faktycznie wspomaganiem PiS-u w zamiarze utrzymania jak najdłużej władzy escape room .
Ja bym wręcz przeciwnie, krytykował komplikujące całe to rozwiązanie biurokratyczne warunkowanie. Osobiście uważam, że pierwsze dziecko powinno być jak najbardziej „subwencjonowane” bez warunków wstępnych natomiast sama wysokość świadczeń powinna być być może niższa i progresywna na kolejne dzieci, tak jak jest to w Niemczech i innych krajach.

Żal mi tych Pań, które wziąwszy swoich ileś tam 500’ek nadal będą musiały zapominać o swoim progresie i własnej aktywności. Program 500+, jest chyba dość drogim, patriarchalnym ciągle, pójściem na łatwiznę. Stworzenie pola działania i możliwości zarobienia może i większych pieniędzy byłoby pewnie trudniejsze, ale chyba bardziej rozwojowe. Przynajmniej dla niektórych.