Śląsk

Problemy Górnego Śląska wynikają głównie z tego, że nie udało się Gierkowi dokończyć modernizacji tego regionu, a wiec z jednej strony zostały w nim stare, przestarzałe fabryki i kopalnie, a z drugiej, to w ten region uderzyła najbardziej polityka deindustrializacji Polski, polityka prowadzona w Polsce od końca roku 1989. Błędem było przede wszystkim założenie, że górnictwo i hutnictwo to jest przeszłość, a więc likwidacja hut i kopalń w tym regionie, zamiast ich modernizacji. A co się dzieje w regionach, gdzie błędna polityka władz doprowadziła do likwidacji przemysłu i/lub górnictwa, to było przecież wiadome od dawna, choćby na przykładzie tzw. „rust belts” w USA oraz Europie Zachodniej (Niemcy, Francja, Belgia a szczególnie Anglia i Szkocja).

Ale nikt z będących wówczas u władzy w Polsce nie chciał wtedy uczyć się na błędach Zachodu, a konsekwencje tego cierpimy do dziś i będziemy długo jeszcze je cierpieć. zwolennicy indywidualizmu mają, z definicji, innych ludzi tylko albo za swoje potencjalne ofiary, albo też za swoich potencjalnych przeciwników na drodze do eksploatacji swoich potencjalnych ofiar. Stąd też wywodzi się ten, tak powszechny u liberałów, brak szacunku dla innych ludzi.  kapitalizm działa zawsze tak, że sukces jednej osoby musi być w nim okupiony przez niepowodzenie wielu innych osób, gdyż kapitalizm nie mógł by przecież funkcjonować bez wyzysku siły roboczej oraz bez bezrobocia. Gdyby wszyscy byli kapitalistami, to nie byłoby przecież komu pracować, a więc nie byłoby także i zysku. Ale taka sytuacja w kapitalizmie nigdy nie grozi, gdyż w tym systemie mamy do czynienia zawsze z procesem gromadzenia się coraz większej ilości kapitału w rękach coraz mniejszej ilości kapitalistów.

fachowcy

Racja, że zniszczenie szkolnictwa zawodowego w Polsce przez rządy „solidarnościowe” to była tragedia, której negatywne skutki odczuwać będziemy jeszcze bardzo długo, nawet jeśli już dziś zaczniemy na serio jego odbudowę. Ja pamiętam, jak to było inaczej w PRLu, gdzie zresztą skończyłem dobre, państwowe technikum elektryczne, a więc miałem już fach w ręku, idąc na studia ekonomiczne do SGPiSu (który, nota bene, był wtedy uczelnią o wiele lepszą niż dzisiejsza SGH). Wtedy szkolnictwo zawodowe było przecież w Polsce wysoko rozwinięte, a nauczyciele w tych szkołach byli cenieni przez władze oraz wciąż dokształcani, co zresztą dawało pracę moim rodzicom, jako iż mama układała wtedy programy dla szkół zawodowych, a ojciec pisał artykuły przeznaczone dla nauczycieli tych szkół do miesięcznika p.t. Szkolnictwo Zawodowe, a oboje kształcili (na państwowych uczelniach) nauczycieli dla tych szkół. A dziś to szkolnictwo zeszło na przysłowiowe psy, a zamiast niego powstały w Polsce jakieś, na ogół prywatne, pseudowyższe pseudouczelnie, wypuszczające pseudo absolwentów, dla których pracy nigdzie nie ma, a sens istnienia tych pseudowyższych pseudouczelni polega przecież głównie na tym, aby poprawić statystyki bezrobocia poprzez opóźnienie wejścia kolejnych roczników młodych Polaków na rynek pracy, na którym na jedną ofertę pracy przypada dziś co najmniej kilkudziesięciu bezrobotnych.
Generalnie – obawiam się, że politycy oraz biznesmeni myślą (nie tylko w PL) wciąż kategoriami dnia wczorajszego, kiedy to więcej ludzi w danym kraju oznaczało więcej rekruta do wojska, więcej robotników oraz więcej konsumentów, a więc też i większe zyski. Ale ponieważ dziś potęga militarna nie jest już oparta na ilości żołnierzy, ale na jakości ich uzbrojenia, a z powodu rosnącego bezrobocia nie ma dziś takiego jak dawniej zapotrzebowania na robotników (a nawet na pracowników umysłowych), a z kolei bezrobotny jest marnym konsumentem gdyż na ogół ma on bardzo mało pieniędzy do wydania, to [b]zwiększanie liczby ludności, a więc także imigracja, nie ma dziś sensu[/b].
Po prostu politycy, myśląc kategoriami przeszłości, mylą się uważając, że w przyszłości będzie brakować w Europie ludzi w wieku produkcyjnym, którzy będą potrzebni aby pracować na emerytury, jako iż rosnąca wydajność pracy spowoduje, że w przyszłości, to aby wytwarzać więcej lepszych towarów, potrzeba będzie coraz mniej ludzi. Tak więc Europie Zachodniej nie są dziś potrzebni imigranci, a jeszcze mniej będą oni potrzebni w przyszłości, stąd też Europa Zachodnia powinna zamknąć swoje granice, aby tym samym wymusić reformy na rządach takich jak rząd RP, który stara się, i to od wielu lat, aby rozwiązać problem nadmiaru ludności w Polsce, objawiający się głównie poprzez bardzo wysokie bezrobocie, niskie płace oraz brak mieszkań, przez emigrację Polaków na Zachód, gdzie jednak nie lubią imigrantów z Polski, gdyż ci imigranci to na ogół psują tam rynek pracy, godząc się pracować za te obecne, wręcz głodowe, polskie stawki. Polak w Polsce nie ma więc dziś pracy, a za granicą uważany jest za kogoś w rodzaju łamistrajka, osobę psującą rynek pracy przez obniżanie płac roboczych. I tu mu jest więc źle, i tam też niedobrze!

szkoła

Praktycznie zlikwidowano technika i zawodówki, więc trzeba było gdzieś upchnąć młodzież, która nie za bardzo wiedziała co robić po ukończonym w bólach liceum. Powstały Wyższe Szkoły Płacenia Czesnego, a tam dają dyplom w zamian za czesne, bo uczniowie niezbyt kumaci by ich rozliczać z nauki.
dociek


W całej rozciągłości zgadzam się ze spostrzeżeniami dr. Trzcionkowskiego. Obecne szkolnictwo wyższe i nie tylko ono, bo praktycznie cały system wychowania, edukacji i nauki w III RP, nie wspominając o innych sferach życia naszego społeczeństwa, jest chory i nosi znamiona totalnej destrukcji w efekcie działań stada oszalałych reformatorów i ideologicznych niszczycieli, tworzonego pokoleniami, dorobku, bandy krzykaczy, ignorantów i finansowych cwaniaczków, którzy dorwali się do władzy.
niktwazny126
Piramida błędów w edukacji od przedszkola po studia wyższe jest ogólnie znana. Inic nie wskazuje na zmiany na lepsze. Dwie nowe panie ministry raczej fachowcami nie są. Zrobią wszystko, żeby generować oszczędności, a nie przesadnie przejmowac się nauką.

No bo w końcu mają wyższe wykształcenie! Nie żal mi ich-zamiast tracić czas na „chodzenie” na studia trzeba było nauczyć się kłaść glazurę albo murować.”
Tylko kto ma nauczyc w szkolach zawodowych jak klasc glazure albo murowac?
Przeciez zaden nauczyciel w tych zawodowkach nawet jak byly nigdy nie byl mistrzem w jednym z tych zawodow. Pijane kafelki albo cegly nierowno poukladane i pozniej przykrywane tynkiem to typowy obraz tego co pozostalo z czasow gdy jeszcze byly szkoly zawodowe. Dzisiaj nawet chocby sie chcialo z tych co to nosza dyplomy ukonczenia studiow w powiatowych uczelniach ukladacza cegiel ani kafelkarza z prawdziwego zdarzenia nie zrobisz. Po prostu na to trzeba wychowac nowe pokolenie ludzi ktorzy byc moze naucza sie od mistrzow z sasiednich krajow i te wiedze zaczna przekazywac nowym adeptom zawodu. Na razie pozostaje tylko zmywak. Wcale sie nie dziwie ze sa pozycje ktorych nie mozna obsadzic, dlatego ze dobrego kafelkarza ani układacza cegieł nie przyuczy sie na stanowisku.